5 lipca, godzina 9 rano, parking na Przełęczy Krowiarki. Jest chłodny, letni poranek. Zajmujemy ostatnie miejsce na parkingu tuż pod wejściem na szlak czerwony prowadzący na Babią Górę. Znak pokazuje 2 godziny i 30 minut drogi na szczyt. Mamy przed sobą najwyższy szczyt Beskidów przykryty chmurami, dlatego nie zawahamy się go zdobyć.
Czerwony szlak na Babią Górę z Przełęczy Krowiarki
W początkowej części szlak biegnie stromo pod górę, ale nie jest to zwykła leśna ścieżka, gdyż to misternie ułożone skaliste schody z drewnianymi poprzeczkami. Po niecałej godzinie konsekwentnego marszu pod górę, w końcu wychodzimy na pierwszy punkt widokowy na czerwonym szlaku – Sokolicę znajdującą się na poziomie 1367 m n.p.m. Już wtedy dowiadujemy się, że widoków nie będzie, ponieważ szczyt Babiej Góry przykryty był chmurami…

Spojrzenie w stronę szczytu 
Widok z Sokolicy 1367 m n.p.m.
Wychodząc ponad piętro wysokiego lasu nie napawamy się widokami ze względu na ogromną chmurę wiszącą tamtego dnia nad szczytem Diablaka. Słowacka strona odkrywa nieco więcej, bowiem widać zabudowania słowackich miasteczek – Orawskiej Półgóry, Rabcza, Żubrohława oraz ogromne Jezioro Orawskie – największy sztuczny zbiornik na Słowacji.
Idąc coraz wyżej wchodzimy w piętro kosodrzewiny – rośliny która dobrze radzi sobie na masywie Babiej Góry w trudnych zimowych warunkach i dlatego dominuje na znacznej części szlaku. Sceneria tego etapu to jedynie widok przelewającej się chmury przez grań Babiej Góry, jak również coraz większy chłód. Następny przystanek to platforma widokowa „Kępa” znajdująca się na poziomie 1521 m n.p.m., na której spotykamy tłumy turystów.

Widok na Jezioro Orawskie 
Kępa 1521 m n.p.m. 
W chmury! 
Widok na polską stronę
Następnie po przejściu znacznej części szlaku czerwonego, wchodzimy w najwyższe piętro masywu Babiej Góry, które jest jeszcze uboższe w roślinność. Coraz częściej dają się zauważać szerokie rumowiska skalne, charakteryzujące koronny szczyt Beskidów, dlatego nie trudno dostrzec, że zbliżamy się do szczytu. Wraz ze wzrostem wysokości, czerwony szlak na Babią Górę staje się coraz łatwiejszy – nie jest tak stromo, natomiast brak drzew i krzewów tylko poszerza szlak.

Szlak czerwony w wyższych partiach 
Na chwilę odsłonięty frag. szlaku czerwonego 
Turyści! 
Rumowiska skalne wieńczące grań Babiej Góry w wyższych jej partiach
Dotarcie na szczyt
Warunki na szczycie Babiej Góry nie często w pełni sprzyjają. Mówi się o wietrze, który dmucha tam przez większość roku. Z początku lipca br. wiatru nie było, ale chmura, która wisiała nad masywem, nakryła szczyt, ochładzając temperaturę na nim o dobrych kilka stopni. Mimo tych niesprzyjających warunków na szczycie korony Beskidów tłumy turystów! Była sobota w południe, ale tak dużego zainteresowania, jakie miał szlak na Babią Górę tego dnia się nie spodziewałem.
Na szczycie i tak było przyjemnie. Patrząc na Słowację, wciąż można było zobaczyć całe Jezioro Orawskie, a także grę cieni tworzonych przez chmury. Z drugiej strony krajobrazu polskich Beskidów niestety nie było widać, ale i tak było przyjemnie popatrzeć na kotłujące się tuż przez oczami chmury.

Nad przepaścią… 
Ostatnie metry do szczytu 
Kolejka na szczyt Babiej Góry 
1725 m n.p.m.
Droga powrotna była inna niż droga „do”, ale o tym w innym materiale.
Czy turystyka w nieturystycznym mieście istnieje?
Ciekawa propozycja na weekend
Na koniec przenosimy się nad morze
Społeczność na FB
Menu